Terapia psem i kotem.

11 -letni Wojtek od urodzenia nie porusza się i nie mówi. W tym roku zaskoczył wszystkich, gdy wymówił słowo "baja". Tak bardzo chciał przywołać do siebie suczkę Bajkę, która bawiła się z innymi dziećmi.

Brylant i Bajka, 7-mie-sięczne psy rasy alaskan malamut, od kilku miesięcy pomagają w zajęciach terapeutycznych w Niepublicznym Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci w Jaszkotlu pod Wrocławiem. Wojtek jest jednym z pacjentów.

Do serca przytul psa

Dogoterapia to prawdziwa rehabilitacja, tyle że w formie zabawy - wyjaśnia Halina Frodyma, dyrektorka ośrodka. - Ten rodzaj terapii rozwija się u nas od kilku lat bardzo dynamicznie. Choć psy dopiero przechodzą w Warszawie szkolenie z dogoterapii, już są pierwsze efekty.
Do Jaszkotla trafiają dzieci po porażeniach mózgowych, z autyzmem czy innymi ciężkimi upośledzeniami fizycznymi i umysłowymi. W większości porzucone przez rodziców. Niektóre do końca życia pozostaną na wózku.
- Są dzieci z silnymi przykurczami, które tak bardzo pragną pogłaskać sierść psa, że wyciągają rączkę. Zdrowsze uczą się pielęgnować czworonogi: czesać i karmić - terapeutka Ewa Chabik demonstruje postępy swoich podopiecznych. Trzynastoletni Łukasz ściska w dłoni szczotkę i próbuje uczesać Bajkę. Ta jednak woli Wojtka, z którego dłoni delikatnie wybiera psie chrupki.
Psy służące w dogoterapii muszą być łagodne, cierpliwe, lubić zabawę i ruch. Takie właśnie są
pomocne rasy, np. alaskany i są mojedy.
- Dzięki nim także dzieci na wózkach, lub te, które noszą protezy, mogą pobiec za zwierzakiem i mają trochę ruchu - Ewa Chabik wskazuje 12-let niego Patryka, który bawi się z Bajką
Terapeutka zaznacza, że dogoterapia jest jedną z wielu form p( mocnych w leczeniu autyzm i pomocy niewidomym.
- Dzieci autystyczne, które ni mają styczności z otoczenie dzięki kontaktom z psem przełamują się, agresywne łagodnie i nabierają ochoty na pracę z terapeutą - mówi Mariusz Pulkowsi wolontariusz z warszawskiej Fundacji Przyjaciół Ludzi i Zwierz Cze-ne-ka, która jako pierwsza w kraju organizowała zajęć z dogoterapii. Podaje przykład, z turnusu dla dzieci niewidomych: - Ich główny problem strach przed otwartą przestrzenią. Po tygodniu zajęć nasi podopieczni zaczęli wychodzić z i mojedami do lasu na spacery choć nie były to psy przewodnicy dla ludzi ociemniałych - opowiada.

Doktor z kopytami

Nieocenioną rolę w terapii dz ci niepełnosprawnych i dorósł) chorych na stwardnienie rozsiane odgrywają konie. Po kilkuletniej hipoterapii na Najemniku, dziewięcioletni Remek z Wrocławia po porażeniu mózgowym się już prawie samodzielnie.
- Miarowy krok konia w stępie powoduje zmianę w napięciu mięśni pacjenta - tłumaczy rehbilitantka Monika Barth, kt prowadzi na Partynicach zajęcia z hipoterapii. Taki koń-doktor musi być niewysoki i niepłochliwy . Pacjenta sadza się na i na oklep. Hipoterapia ma wpływ na chorych z autyzmem, zespołem Downa, wodogłowiem i niedowładem kończyn.
- Poza tym badania nad po biomagnetycznym różnych zwierząt dowodzą, że biopole konia jest bardzo korzystne człowieka- chwali zalety hipotrapii rehabilitantka. I wspomina na pięcioletnią pacjentkę z autyzmem.
- Na pierwszych zajęciach był koszmar. Płakała , krzyczała odwracała się od konia. Najemnik był bardzo cierpliwy, chodził za nią ,trącał nosem. Na trzecich zajęciach na jego widok po raz pierwszy się uśmiechneła. Rodzice byli w szoku - śmieje się Monika Barth.

Weź na kolana kota...

Kontakt ze zwierzęciem daje ciepło, człowiek przestaje czuć się samotny, bo ma się do kogo przytulić.
- One łagodzą obyczaje i oduczają egoizmu, bo wymagają naszej opieki - twierdzi Zofia Białoszewska, kierowniczka schroniska dla zwierząt we Wrocławiu, gdzie mieszka m.in. ulubieniec wielu dzieci, kozioł Kazio.
- Nieważne, czy to rasowy pies czy kundelek, kot, królik albo tchórzofretka, a nawet żółw lub wąż. Ważne, żeby można było go dotknąć, pogłaskać, wyjść
na spacer, pobawić się - uważa Białoszewska.
Dosłowny wpływ naszych pupili na zdrowie opiekunów też Jest nie do przecenienia. Koty potrafią wyczuć chore miejsce u człowieka, na przykład reumatyzm, i tam się kładą. Czytałam, że mają też pozytywny wpływ na wzrost potencji u panów, choć nie wiadomo ile w tym prawdy- uśmiecha się kierowniczka schroniska.
Mimo że w Polsce nie ma już kursów z felinoterapii( czyli kototerapi) niektórzy hodowcy rasowych kotów, na wystawach we Wrocławiu polecali np. maincoony czy persy jako rasy kotów, które są przydatne w tych sposobach pomagania chorym. Wyróżnia się koty , które chętnie się bawią i mają puszyste futra.Monika Barth pamięta przypadek dziecka z małogłowiem, agresywnego wobec siebie i bardzo nerwowego. Rodzice kupili mu kota. Chłopiec bawił się z kotem i po jakimś czasie się uspokoił , jego zachowanie zmieniło się niesamowicie. Niestety , kot trochę na tym ucierpiał- przyznaje rechabilitantka.

ELIZA GŁOWICKA

Słowo Polskie*Gazeta Wrocławska , 9 grudnia 2005 , str.24-25


Powrót